Wtorek, 6 grudnia 2016. Imieniny Dionizji, Leontyny, Mikołaja

Gromkie brawa dla aktorów LO

2015-09-14 11:12:51 (ost. akt: 2015-09-14 11:16:49)

Autor zdjęcia: Andrzej Łach

Podziel się:

Po raz trzeci „Pan Damazy” komedia Józefa Blizińskiego wystawiana była w Pułtusku, ale po raz drugi na deskach Kina Narew, w tym samym budynku.

Pierwszy występ miał miejsce 1883 roku. Drugi raz sztukę pokazano 20 grudnia 1933 roku i wystawili ją uczniowie Państwowego Seminarium Nauczycielskiego. Trzecie wystawienie miało miejsce 11 września 2015 roku o godzinie 19 i było dziełem uczniów Liceum Ogólnokształcącego im. ks. Piotra Skargi w reżyserii pani Jolanty Rutkowskiej.

Sztuka bardzo trudna, ale młodzi aktorzy poradzili sobie z nią znakomicie. Opanowali role bardzo dobrze. Włożyli swoje emocje i swoje odczucia w postaci, które się wcielali. Nie jest łatwo pokazać przewrotność ludzką, spiski, intrygi, zawirowania miłosne i instrumentalne traktowanie drugiego człowieka – w dążeniu do podziału spadku. Akcja toczy się w szlacheckim dworku, a spadkobiercy chcą wyrwać jak najwięcej dla siebie. Zawierając przy tym najróżniejsze układy.

Im udało się to znakomicie. Pani Żegocina (Justyna Sadowska) – komicznie odtworzyła zachłanność niczym macochy w Kopciuszku. Pan Damazy (Emil Górski) – niby zatroskany, ale chcący jak najwięcej wyciągnąć dla siebie, nawet kosztem ożenku córki Heleny. Jednak kiedy dowiaduje się, że wszystko jest praktycznie jego – oddaje spadek. Podobnie jak Pani Żegocina czy włączający się do kombinacji nad położeniem „łapki” na majątku – Rejent Bajdalski, przyjaciel zmarłego. Dużo powiewu wniósł od siebie, swoim tonem głosu i gestami Genio (Łukasz Smoleń) – syn rejenta.

Dobrze zagrany Antonii (Hubert Smoliński) – czuły, dobry, kierujący się miłością odwzajemnianą do Heleny (Elizę Trzcińską). Ciekawie zagrana rola Heleny, której plany ojca – Damazego, mało się podobają, ale mimo to próbującej swoim dobrotliwym głosikiem i postawą, jakoś z tych chorych planów ojca w stosunku do niej: małżeństwa z Sewerynem – pupilem Pani Żegociny, nie zrealizować. Seweryn (Szymon Fabisiak) – przykładnie zagrana rola „Don Juana”, który gdzieś ma takie uczucia jak miłość czy uczciwość. Liczy się majątek, a złamane serce … .

Bajdalski (Krzysztof Kosek) niezwykle pragmatyczny, jak poznaje co tu się święci – posyła po syna, aby ten w jego zamyśle uwiódł Helenkę (a raczej majątek). Ten zaś – Genio – stanowczo zagrany przez Łukasza Smolenia, nie ma takiego zamiaru, ale chętnie zajął by się Mańką (Angelika Olszewska) – która wpadła mu w oko, a której wcześniej serce złamał Seweryn i którą zamierzała się pozbyć Pani Żegocina, ponieważ nie pasowała do jej planów (nie miała majątku, który można było posiąść). Jest oczywiście Jan (Marek Karaśkiewicz) – służący, mało mówiący – ale słyszący wszystko, co się mówi.

Tak więc nie łatwo było zagrać i wyreżyserować taką sztukę, ale wyszło naprawdę dobrze. Oczywiście były niedociągnięcia, jak za wcześnie wchodzenie aktorów na scenę. Ale to drobnostki. Debiut sceniczny przyjęty przez widownię bardzo ciepło. Czekamy na następną sztukę.
al

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB