Wtorek, 27 czerwca 2017. Imieniny Cypriana, Emanueli, Władysława

Kwiatkowski: niczego nie zmalwersowałem, nie skorumpowałem się, nie złamałem prawa

2013-04-29 11:18:14 (ost. akt: 2013-04-29 11:22:03)

Podziel się:

Oświadczenie ustępującego Przewodniczącego Rady Miejskiej w Pułtusku przekazane na konferencji prasowej w dniu 26 kwietnia br.

Podczas sesji nadzwyczajnej Rady Miejskiej w sprawie mojego odwołania z funkcji Jej Przewodniczącego, po 876 dniach rzetelnej pracy dla miasta i gminy Pułtusk, dla całej naszej wspólnoty, w chwili formułowania wobec mnie całkowicie wydumanych raczej insynuacji niż zarzutów przez dwóch Radnych, panów Stanisława Skalika i Ryszarda Befingera, do których to motywów odniosę się w innym miejscu, wrócił mi w pamięci opis, który nie tak dawno odczytywałem z kart Ewangelii kilka dni przed Wielkanocą. Jezusa pojmanego przez rzymską kohortę zaprowadzono przed Piłata, a potem przed Sanhedryn do Annasza i Kajfasza. Tam zeznawali przeciw Niemu dwaj fałszywi świadkowie. I pomyślałem sobie – nic się nie zmieniło przez dwa tysiące lat. Dający tej miary „świadectwo” jak byli wówczas, tak są i dzisiaj.

Nie licząc niedorzeczności jakie chaotycznie wyrzucał z siebie jeden z „dających to świadectwo”, a innemu straszliwie głos się łamał podczas obwiniania mnie (a z psychologii społecznej dowiadujemy się, że ludzie którzy dopuszczają się tego typu niegodziwości zachowują się w taki właśnie sposób) – nic konkretnego nie wynikało ze stawianych mi, mogę już teraz śmiało powiedzieć – pseudo-zarzutów. Przy czym przemawiający w imieniu radnych klubu SPZP na domiar posłużył się manipulacyjną figurą retoryczno-erystyczną dobrze znaną nauce jako ‘uogólnienie’ mówiąc, że nie jest to tylko jego stanowisko, a wszystkich członków klubu, a nawet wielu innych Radnych. Cieszę się, że w tym miejscu w imieniu tych „innych Radnych” zaprotestował pan Andrzej Wydra, który odciął się w ten sposób od przewrotnie głoszonej nieprawdy. Rozumiem też, że to nie pan Skalik pisał treść „oskarżenia”, bo wykorzystywanie figur retorycznych i erystycznych jest raczej domeną prawników, głównie adwokatów. I wszystko jasne.

Zarzuty panów Skalika i Befingera były mniej więcej takie: oto dowiedziałem się jakobym uważał siebie za „pępek świata”, jakobym był niekompetentny i kompromitował organ, jakobym nie wywiązywał się z deklaracji, jakobym nie współpracował z Burmistrzem. Jakąż więc miałem satysfakcję już w chwilę po odwołaniu mnie z funkcji Przewodniczącego, kiedy to sam Burmistrz obalił ten ostatni fałszywy zarzut – dziękując mi za współpracę(!) Burmistrz powiedział prawdę. Współpracowaliśmy na wiele różnych sposobów, mimo różnic poglądów na wiele spraw. Aluzja „pępka świata”, to jak rozumiem chodziło chyba komuś o wykazanie egoizmu z mojej strony – była zarzutem tyle niemądrym co niesłusznym. Skądinąd wiele osób mówiło mi dotychczas, że jestem zbyt skromnym człowiekiem, a reprezentuję przecież Pułtusk! Myślę jednak, że w tym przypadku jest to bardziej kwestia wyboru złotego środka. Na moją „niekompetencję” poza werbalnym oskarżeniem nie przedstawiono żadnych dowodów. Podobnie z było z „pustymi deklaracjami”. Zarzut „kompromitowania organu” to jak mi się wydaje miałby być jakiś przejaw narażenia dobrego imienia, czyjegoś czy szerzej – instytucji gminy. Dziwne, bo nigdy przez dwa i pół roku kierowania Radą niczego nie zmalwersowałem, nie skorumpowałem się, nie złamałem prawa, nie zwróciłem się do nikogo w sposób uwłaczający jego godności, nie jeździłem też będąc pod wpływem czegokolwiek niedozwolonego, no chyba że może nie nadążałem za aktualnymi trendami mody, ale jak sadzę ubierałem się i wyglądałem zawsze raczej schludnie. Aha, był też jeszcze i taki zarzut, że pracuję w Warszawie. Cóż, to prawda, pracuję w Warszawie od dziewięciu lat, dlatego że mamy mocno zaniedbany pułtuski rynek pracy. W stolicy pracuje bardzo wielu Pułtuszczan, a Ojciec Miasta nie wypracował w tym zakresie na przestrzeni swoich czterech kadencji żadnej strategii rozwoju tego rynku, a jak kiedyś o taką strategię się upominałem – zbył to niczym. Praca w Warszawie bardziej mi jednak pomagała, a nie przeszkadzała w organizowaniu pracy Rady Miejskiej. Pan Skalik mówił ponadto według mnie o czymś niepojętym, o kwestii mojej politycznej przynależności organizacyjnej. Dziwię się, że w tym temacie to on wie coś, czego nawet ja nie wiem. Ale widać „dobrze poinformowani” tak już mają. I po zarzutach…

Podsumowując moją dotychczasową pracę w Radzie Miejskiej obecnej kadencji chciałbym zapewnić, że jako Przewodniczący organizowałem Jej posiedzenia zgodnie z obowiązującymi przepisami. W sprawach skarg, wniosków, próśb mieszkańców etc. nie było z mojej strony nawet jednego przypadku zaniedbania czy zaniechania. Nikogo nie odesłałem z kwitkiem. W czasie dyżurów przyjmowałem interesantów często bardzo długo, po kilka godzin dziennie, dotąd aż wszyscy zostali przyjęci. W wielu zgłaszanych mi sprawach interweniowałem i to do skutku. Odpowiadałem na każde pismo i robiłem to rzetelnie i terminowo. Z mojej strony zawsze była też pełna gotowość w sensie aktywności reprezentacyjnej, czy jak kto woli lobbystycznej. A oczekiwałem większej inicjatywności w tym zakresie ze strony innych ważnych osobistości Pułtuska. Była to jednak gotowość nie w pełni wykorzystana. Dlaczego? – to ja mógłbym zadać to pytanie.

Chciałbym ponadto powiedzieć kilka zdań o prawdziwej przyczynie mojego odwołania. Miasto tonie w długach, stan finansów publicznych jest katastrofalny, przez co Pułtusk nie rozwija się a cofa w rozwoju. Burmistrza i Samorządowe Porozumienie Ziemi Pułtuskiej boli ta moja otwarcie od dawna stawiana diagnoza, ale to jest stan rzeczy, który musimy zmienić, bo nie będzie tu niedługo czego zbierać. Musi więc zostać wdrożony skuteczny program naprawczy. Zadania gminne nie są bowiem realizowane tak jak powinny. Stracimy też szanse na uzyskanie niezbędnych środków z ostatniej dużej perspektywy finansowania ze środków unijnych do 2020 roku, ponieważ nie będziemy mieli na dołożenie własnych pieniędzy do ważnych dla Pułtuska projektów, a będą to przecież budżety składane. Trzeba więc szybko działać.

Dlatego kierując się oczekiwaniem mieszkańców gminy i odpowiadając na ten potężny przypływ społecznej sympatii, jaki jest do mnie nieustannie kierowany po złożeniu wniosku o odwołanie mnie z funkcji Przewodniczącego Rady Miejskiej, rozpoczynam tworzenie Wspólnotowej Inicjatywy: Pułtusk, Oddłużenie – Rozwój – Praca. Będzie to całkowicie niepartyjna, ozdrowieńcza dla gminy aktywność, do której zapraszam każdego, komu leży na sercu dobro wspólnoty. Dla przyzwoitych ludzi zawsze znajdzie się miejsce w tej inicjatywie. Bez oddłużenia miasta nie można nawet marzyć o jego rozwoju, a bez rozwoju nie będzie nowych inwestycji i miejsc pracy. I o to musimy walczyć!

Dziękuję wszystkim osobom z którymi jako Przewodniczący Rady Miejskiej w Pułtusku miałem przyjemność współpracować, głównie mieszkańcom którym mogłem służyć. Dziękuję w tym miejscu również pracownikom mediów za dobrą współpracę.

Zapewniam że nie zaniecham spotkań z mieszkańcami miasta i gminy. Odpowiem na każdą prośbę o spotkanie w sprawach skarg, wniosków, próśb etc. Proszę o zgłaszanie takich potrzeb do Biura Rady Miejskiej w Pułtusku, tel. 23/692-51-37.



dr Andrzej Kwiatkowski



Komentarze (7) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Who is it? #1072083 | 91.235.*.* 1 maj 2013 20:58

    A ten Kaczyński to jest prezesem czego??? WYPRAWY KRZYŻOWCÓW???

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. gość #1071164 | 79.191.*.* 30 kwi 2013 16:44

    Głosowałem na Dębskiego,teraz oddam głos na Pana. Jak to jest możliwe, że Przewodniczący jest Purgacz, a zastępcą szwagier Kowalewski. Jak Prezes Kaczyński szuka układu i teorii spiskowych, zapraszamy do Pułtuska. Układ na pewno znajdzie, gdzie w Ratuszu, PiS.

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Wiersz przekazany przez Yogiego jak ulał do s #1070894 | 30 kwi 2013 13:17

    WIKIPEDIA: Który skrzywdziłeś… – wiersz Czesława Miłosza pochodzący z tomu "Światło dzienne" wydanego w 1953 roku. Podmiotem lirycznym jest w wierszu poeta, który występuje w wyjątkowej roli – jest świadkiem ludzkiej krzywdy i osobą zobowiązaną do przekazania prawdy o cierpieniu. Adresatem wiersza jest tyran – człowiek, który wymaga bezpośredniego podporządkowania, absolutnego posłuszeństwa i uległości. Człowiek, który krzywdzi innych. Tyran krzywdzi "ludzi prostych" – zwykłych, szarych, bezbronnych. Może to czynić bezkarnie, ponieważ ma władzę i moc. Ukrywa się wśród ludzi podłych, sługusów bez charakteru, kanalii. Oni go otaczają, tworzą krąg, zaporę, za którą tyran czuje się bezpieczny.

    Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Pułtuszczak #1070644 | 83.24.*.* 30 kwi 2013 08:33

    Towarzystwo wzajemnej adoracji nie toleruje ludzi myślących i dlatego pozbyło się pana Kwiatkowskiego.Ta banda pierdolonych nieudaczników , którym słoma z butów wystaje , zadłużyła miasto do punktu przekraczającego roczne dochody !!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Yogi #1070393 | 46.112.*.* 29 kwi 2013 21:29

    "Zwycięzco" sesji... Który skrzywdziłeś człowieka prostego Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, Gromadę błaznów koło siebie mając Na pomieszanie dobrego i złego, Choćby przed tobą wszyscy się skłonili Cnotę i mądrość tobie przypisując, Złote medale na twoją cześć kując, Radzi że jeszcze jeden dzień przeżyli, Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta Możesz go zabić - narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy. Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (7)